Translate

sobota, 2 marca 2013

Perfumy

Blair
Lat: 16
Anime: Soul Eater

Soul Evans
Lat: 15
Anime: Soul Eater
  Soul wrócił do domu wyczerpany po wyjątkowo ciężkiej misji w Shibusen. Maka wyjechała z ojcem - pan Albran chciał trochę pobyć z córką. Evans lezał chwilę na łóżku, wyciągnięty, jak kot i dopiero, kiedy trochę odpoczął, wstał i poszedł do łazienki. Rozebrał się i wszedł do kabiny przysznicowej, nałożył sobie szamponu na głowę i nagle gęsta piana opadła mu na oczy. Gorąca woda płynęła strumieniami. Po chwili łazienke wypełnił dziwny zapach, coś co przypominało perfumy, jednak było w tym coś jeszcze. Soul zmył szampon, wytarł się i ubrał w piżamę, a następnie poszedł w miejsce, z którego dobiegał nieznany aromat. Im bliżej źródła magicznej wonii, tym Evans miał mniejszą świadomość swoich poczynań.
Otworzył drzwi od pokoju, wszedł i zobaczył rozmazany obraz jakiejś dziwnej buteleczki, nie dostrzegał jej detali, mógł tylko stwierdzić, że była czerwona i to z niej wydobywał się ten otumaniajązy zapach. Zrobił krok do przodu, nagle usłyszał znany mu głos.
- Sooooouuuul~ - zabrzmiał uwodzicielsko głos Blair i wtedy ta go bjęła zza jego pleców. Czerwonooki tylko spojrzał zamglonymi oczami na swój brzuch, widząc niewyraźne zarysy dłoni czarownicy.
 - Blair chce się pobaaaawić~ - dalej mówiła słodkim głosikiem i jedną ręką zaczęła gładzić po torsie Evans'a, pod jego bluzką. Na twarz Soul'a wpłynął pijany rumieniec, mimo woli ruszył w kierunku łóżka, a wiedźma za nim. Białowłosy usiadł, a Blair położyła go i zaczęła namiętnie i głęboko całować. Chłopak odwzajemnił jej poczynania, a zaraz potem, oboje zaczęli się rozbierać do naga. Czerwonooki leżał bez odzienia, a nad nim śliczna czarownica, zdejmująca ostatnie ubranie. Dziewczyna usiadła leżącemu w pasie i zaczęła unosić się w górę i w dół. Duże piersi Blair, poruszały się zgodnie z ciałem wiedźmy, po chwili Soul podniósł się i zaczął całować i gładzić, okrągłe partie ciała Blair. Chwilę później, to chłopak przejął inicjatywe - położył partnerkę i rytmiczne poruszał biodrami. Dziewczyna dyszała z podniecenia, na jej policzkach pojamiły się dwa rumieńce radości. Ruchy Soul'a nie ustawały, aż w pewnym momencie w dziewczynę wlała siębiała ciecz, kończąc ich akt milosny. Oboje zmęczeni padli na poduszkę i zasnęli, zadowoleni ze swojej obecności.

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
 No i jak? To moja pierwsza para hetero, więc jak wyszła? Nie wiem, czy będą kolejne częsci, ale wątpię. Mogę jeszcze wymyślać, jakieś inne takie pary, ale najczęściej będzie yaoi, a najrzadziej YURI. Jestem dziewczyną, która nie zabardzo jest w tym dobra, zwłaszcza, że mnie nie interesuje ^^"
No dobra, to tyle. Dziaaaa!

wtorek, 26 lutego 2013

Rozdział 6


Izou Aiba
Lat: ok. 18
Anime: Beelzebub

Takayuki wracał ze szkoły, a w jego głowie zrodziło się kolejne pytanie - skoro Oga nie może się oddalić od Beelusia na więcej niż pietnaście metrów, to gdzie on się podziewał kiedy TO robili?! Co prawda Tastumi ćwiczył z Beelem, ale bez przesady, oni potrafili opuszczać miasto i nigdzie nie było zielonowłosego malca. Długo się nad tym zastanawiał, aż jego myśli obrały zupełnie inny kierunek i temty nad którymi rozważał, były coraz dziwniejsze. Pogrążony w zadumie, przeszeł kawał drogi do niewielkiego parku. Westchnął zmarnowany, wtedy dobiegły do jego uszu dwa znajome głosy, a przynajmniej jeden. Zakradł się ze wścibską, chytrą miną, zobaczył Toujou i Aibe, rozmawiali o czymś i wyglądali na wściekłych, tak więc Furuichi wykonał taktyczny odwrót. Kiedy znalazł się już na bespiecznej odległości od nich położył się na pagórku, po paru minutach przysnął. Pół godziny później obudziło go dziwne uczucie - ktoś na nim leżał. Podniósł się ospale, spojrzał na siebie, Aiba, leżał na jego kolanach i spał jak dziecko. Szarooki zawiesił nad nim głowę, aż wkurzył się i zaczął go stukać w czoło, żeby blondyn się obudził.
- Hmmm... Co..? - po chwili przeciągnął się Izou i udając, że śpi, przytulił się do siwowłosego, niebieskooki twarzą, wtulił się w brzuch Takayuki'ego. Po chwili, Izou przekręcił lekko głowę i uśmiechn.ą się do niego szyderczym uśmieszkiem, który zniknął, gdy tylko wściekły Furuichi przyłożył mu pięścią w twarz. Blondyn sturlał się do połowy pagórka i zatrzymał się, wtedy posbierał myśli i wdrapał się z powrotem na górę do szarookiego. - A to za co?! - powiedzial trzymając się za głowę. Nie doczekał się odpowiedzi, więc wziął sprawy w swoje ręce, a raczej Furuichi'ego - zarzucił go sobie na ramię i poszedł tak z nim do hotelu, w którym aktualnie mieszkał. Kiedy byli już na miejscu, Aiba rzucił szarookim na łóżko, przez chwile, siwowłosy nie wiedział, co się z nim dzieje, ale już po sekundzie, niebieskooki znowu przytulał się głową do brzycha leżącego.
- Dobra, o co ci chodzi, do cholery? - zapytał wreszcie pretensyjnym tonem i popatrzał na wtulonego Izou. Przyznać musiał, że to było całkiem przyjemne uczucie, jednak nie mógł tego znieść i próbował wyrazić swoje niezadowolenie.
- Chcę i tyle - odpowiedź nie oznaczał niczego znaczącego, ale tuż po tym, blondyn położył się obok poirytowanego Takayuki'ego. Wlepił w niego swoje niebieskie oczyska i czekał, aż ten na niego popatrzy. Gdy wreszcie ich oczy się spotkały, Aiba bez wachania ucałował Furuichi'ego i obejmując, położył na sobie. Objęcia Izou były silne, mocne i wydawały się nigdy nie puszczać szarookiego, dlatego nie stawiał oporu, czuł się bezpiecznie, nie chciał aby przestał. Osiemnastolatek podniósł się, jego uścisk stał się mocniejszy, pocałunki - delikatniejsze, a zarazem śmielsze i bardziej łapczywe. Duże dłonie blondyna, pod koszulką Takayuki'ego, szukały jego najczulszych punktów, twarz siwowłosego zaczerwienił się, gdy palce Aiby obrały za cel spodnie Uke. Chwilę później, niebieskooki wisiał nad czerwonym Furuichi'm, a szare oczy zrobiły się blade i straciły swój blask, były puste, patrzały się na osimnastolatka zpod powiek. Ostatni obraz jaki szesnastolatek zapamiętał, to przybliżającego się Aibę, mówił coś ale wtedy, stracił przytomność.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Dobra, teraz parę informacji dla jasności - kto to Izou Aiba? Otóż, jest on postacią występującą tylko w mandze, sama nie wiele o nim wiem, jednak wiedzę o nim mam wystarczającą by pisać z nim opowiadania. Zdjęcie - to jedyne jakie znalazłam z kolorami, wszędzie były tylko czarnobiałe  "(-_-)
No ale... Jak Wam się podobało?! Szczerze rzyznam się, że chciałam już wcześniej skończyć opki z serii "Rozdział...", więc Ci co to lubią to niech się cieszą, bo będzie się działo!
  Pozdro, narka!

sobota, 9 lutego 2013

Part 4 "Kazekage"


Sabaku no Gaara
Lat: 16
Anime: Naruto

Lee otrzymał nową misję - dostarczyć ważne dokumenty od Lorda Hokage do Lorda Kazekage. Sprawy polityczne nie interesowały Listka wcale, ale to zlecenie było dość nie typowe. Samotnie pokonywał pustynię, czemu samotnie? Ponieważ w ten sposób nie zwróci na siebie uwagi - tak mu powiedziano. Nie przeszkadzało mu to zbytnio, taka podróż dawała mu nieco więcej swowodności. Nikt mu przecież nie rozkazuje, sam o wszystkim decydował. Czuł się, co prawda trochę nie pewnie, ale wszystkie wątpliwości zniknęły, gdy tylko zobaczył potężne mury wioski Sunagakure. Kiedy do niej dotarł, słońce już zachodziło. Trochę się zagubił w drodze do miejsca pobytu Kazekage - w końcu rzadko tu bywa. Kiedy już uporał się z problemem dotarcia na miejsce, zapukał i wszedł do pomieszczenia.
- Dobry wieczór, przyszedłem przekazać dokumenty od Pani Tsunaaa...! - Lee w tym momencie błyskawicznie zbliżył się do biurka Kazekage i zderzył z nim czołowo. Podskoczył gwałtownie zasłaniając obtłuczoną twarz, tak mocno uderzył, że krew mu z nosa pociekła. - Jauu... - dłońmi zatrzymywał krwawienie, gdy nagle ktoś zaszedł go od tyłu i przyłorzył chusteczkę do twarzy.
- Nic ci nie jest? - przemówił mrorzący krew w żyłach głos Gaary, stanął przed trzynastolatkiem i delikatnie zaczął mu wycierać nos. Lee poczuł się trochę głupio.
- Emm... Nie, dziękuje - odsunął dłoń Kazekage od swojej twarzy, a zielone oczy wpatrywały się w niego z zainteresowaniem. - To ja... A tak, papiery. - ściągnął z siebie plecak i zacząl wciągać różne aktówki i zwoje, a następnie przekazał należnemu odbiorcy. - Proszę, to są akta medyczne, a to... - przez malca przeszedł zimny dreszcz, przez te jego oczy, te bladozielone oczka Lee nie mógł się skupić. Zaczął się jąkać i poplątał mu się zupełnie język. Sabaku wstał ze swojego fotela, podszedł do Listka - tak gorszej rzeczy zrobić nie mógł, jak tylko się zbliżyć. Schylił się i pogładził dłonią po głowie nastolatka.
- Spokojnie, coś się stało? Coś cię denerwuje? - oczy Gaary zrobiły się jeszcze większe i bardziej przytłaczające. Listek nie wytrzymał.
- Nie patrz na mnie, peszą mnie te twoje oczy! - odskoczył od Kazekage, odwrócił wzrok na ściane i zrobił głupkowaty uśmieszek. Nagle światło zgasło, malec błyskawicznie rozejrzał się po czarnym pomieszczeniu, widział tylko połyskujące, zielone ślepka.
- A teraz? Mniej się boisz? - dało się słyszeć pytania z głębi czarnego pokoju. Trzynastolatkowi wydawało się, że jest w jakimś horrorze.
- To... ja se już... pójdę... - zaczął na omacku szukać drzwi, gdy dotknął jakiejś tkanininy i czarna, zimna ręka, złapała go w nadgarstku, po chwili czubkami palców, dłoń pogładziła po całym ramieniu czarnookiego, aż do twarzy. Wtedy druga ręka, unoisła w jego kierunku szeroką wstęgę. Wstęgą był ochraniacz na czoło, który właśnie został zawiązany na oczach Listka. Coś podniosło do góry malca i wtem znalazł się w czyichś objęciach, zniewolonym - dobrze mu już znanym - pocałunkiem. Lee miał mętlik w głowie, nie spodziewał się czegoś takiego po Gaarze, gdy ten ruszył z miejsca i położył trzynastolatka na gładkim blacie biurka. Nogi malucha od kolan do stop, wisiały w powietrzu, a między nimi stał Kazekage. Sabaku oparł się dłońmi obok twarzy leżącego nastolatka, Uke niepewnie wyciągnął rękę do góry, dotknął ludzkiej skóry i poczuł bicie serca. Czarnooki zaczerwienił się - swoim zwyczajem - a Gaara zbliżył się do niego, pocałował delikatnie. Lee czuł się strasznie, nie ma szans w starciu z zielonookim, więc nie morze się bronić i do czego by doszło gdyby Neji dowiedział się o wszystkim?
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
No siema, siema! Jak tam? Sory, że długo nie pisałam ;) ale obiecuje, nadrobię to. I to chyba wszystko, mam zamiar dodac kolejna parę, więc wyczekujcie!
Sayo!!

wtorek, 15 stycznia 2013

Rozdział 5

Miki Hisaya
Lat: 15
Anime: Beelzebub
 Takayuki, jak co dzień po wyjściu z domu, poszedł po Tatsymi'ego, żeby razem poszli do szkoły. Swoim zwyczajem - uliczki, którymi szedł były puste i odczuwało się przyjemnął swobodę. Nie minęło kilka minut, jak od mieszkania Ogi dzielił go już tylko jeden zakręt, już miał zrobić krok i skręcić, gdy nagle usłyszał znajomy głos. Głos Miki'ego, chłopaka, którego poznał w gimnazjum, jednak Furuichi zatrzymał się i schował za płotem i nasłuchiwał, co tam się dzieje - słyszał, bowiem, że Hisaya krzyczał na Tatsumi'ego.
- Czemu?! - dało się słyszeć na całą alejkę pytanie brązowookiego - Co ze mną jest nie tak?!
- Nie drzyj się! Bo jeszcze ludzie se o mnie pomyślą, że albo cię zgwałciłem albo coś jeszcze gorszego - powiedział swoim lekceważącym tonem Oga. Odwrócił się w stronę miejsca ukrycia siwowłosego i zaczął iść. Niespodziewanie na przeciw bruneta wybiegł Hisaya i pocałował go namiętnie, obejmując przy tym. Takayuki był tego świadkiem, ponieważ ciekawość skłoniła go do "zerknięcia" na całą tą sytuację. Natychmiast z powrotem się schował i ruszył bez szelestnie przed siebie - wolał nie czekać na dalszy rozwój spraw, kiedy nagle.
- Zostaw mnie! Pojmij, że mam już osobę, którą kocham! - krzyknął odpychając od siebie Miki'ego. Ten ze wściekłością w oczach, gwałtownie się odwrócił i popędził przed siebie, pobiegł tak szybko, że nie zauwarzył Furuichi'ego. Siwowłosy zamarł w bezruchu - co teraz nastąpi? Serce waliło mu, jak szalone i w jednej chwili stanęło ze strachu, ponieważ Tatsumi ręce splótł w pasie Takayuki'ego i pocałował w szyję. Furuichi zaczerwienił się i powoli wzrokiem skierował się na bruneta.
- Nie idźmy dzisiaj do budy - powiedział po chwili Tatsumi.
- Ale niby gdzie ty chcesz iść? - uśmiechnął się głupio i podrapał po głowie szarooki, a za tą samą rękę Oga pociągnął za sobą Uke i prowadził, aż na obrzeża miasta. Zdziwiony Furuichi rozglądał się na wszystkie strony, wtedy zrozumiał co jest celem bruneta - stary, opuszczony domek na drzewie w lesie. Przypuszczenia okazały się słuszne, jednak Seme zaskoczył jeszcze bardziej Takayuki'ego, wnosząc go na górę trzymając na ramieniu. Tam Oga położył Uke na podłodze domku.
- Mam niedosyt - powiedział Tatsumi i zawisł nad leżącym.
- Niedosyt? Czego? - przekręcił lekko głowę w bok szarooki.
- Ciebie - wtedy czarnooki złączył swoje usta z ustami siwowłosego, dłońmi ściskał i gładził po piersiach Takayuki'ego. Chwilę później obaj byli bez odzienia, złączyli się w swoich ojęciach, brunet po chwili podniósł Uke i wbił w jego krocze. Obaj się złączyli w miłosnym uścisku i namiętnym pocałunku, serce szarookiego biło, tak mocne, że poczuł je na sobie. Zdecydował się, aby użyć większej siły i szybciej poruszał biodrami. Takayuki zaczął dyszeć, zrobił się czerwony, Tatsumi używał pełnej siły. Nagle z członka Seme wytrysnęła biała ciecz, zdyszani leżeli chwilę w swoich objęciach, a później, kiedy się ubrali zaczęli powoli wracać do domu - Oga chciał dłużej być z Furuichi'm sam na sam. Wrócili do domów dopiero wieczorem, a siwowłosy miał kolejny dylemat - co się stało dzisiejszego ranka, czy Miki naprawdę coś czuje do Tatsumi'ego?
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
No!
Co by tu wam... A tak:
To Be Continued
>D

sobota, 29 grudnia 2012

Teraz coś dla odmiany ;)

Uwaga!!!
Dzisiaj wrzucam obrazki, żeby ten mój blog się rozruszał. Powitajcie galerię YAOI, wszyściutkie te obrazki znalazłam w inernecie pod różnymi  nazwami i linkami. (~-_-)~ Uwierzcie mi, nie łatwo znaleść, jakieś ładne obrazki yaoi (zwłaszcza z pary NejiLee), ale dla Was wszystko! Dorzucam, także obrazki par, które mam w planach, żeby opisać ich: smutki, żale, doznania i odkrycia. Niektóre to poprostu fajne fanfiction'y xD.
OgaFuru

OgaFuru

OgaFuru xP

OgaFuru

OgaFuru

L x Raito

L x Raito

GaaLee

GaaLee

GaaLee

Kankuro x Kiba

TobiDei

NaruSasu

NaruSasu

SasuNaru

Endou x Kazemaru

NejiLee

NejiLee

NejiLee

NejiLee
Tak więc - Oglądajcie, zostawiajcie komki i wyczekujcie na nowe opki.
P.S. Mam zamiar sama rysować obrazki do moici opowiadań, bo muszę się przyznać, że nawet umiem rysować :P

niedziela, 23 grudnia 2012

Part 3 "Baka"

 Lee obudził się z niepewnością, czy miał okropny sen, czy też to zdarzyło się naprawdę - wczoraj w gorących źródłach. Leżał chwilę nieruchomo, po czym usiadł i spostrzegł, że nie ma spodni, a tylko jeszcze wilgotną koszulę od kimona. Wpatrywał się z niedowierzaniem w swoje dłonie, aż poczuł delikatny dotyk na swojej głowie. Obejrzał się i zobaczył Neji'ego, uśmiechał się z lekka, co zdenerwowało Listka i zaczerwienił się. Siedenastolatek przykucnął, jego dłoń zjechała po policzku nastolatka na szyję i uniósł lekko twarz trzynastolatka do góry. Byli teraz siebie badzo blisko, oczy ich się spotkały, a Lee zaczerwienił się, więc odwrócił głowę w drugą stronę. Neji zszedł dłonią niżej, objął czrnookiego w pasie, a drugą ręką wśliznął pod kołdrę, między nogi malca. Ustami i językiem, zaczął gładzić po szyi Listka, ten bezradnie próbował odepchnąłć od siebie siedemnastolatka.
- Przestań! - krzyknął Lee zamykając oczy. Odchylił się w bok, żeby być dalej od Neji'ego. Szarooki wykorzystał to, aby położyć Uke i dalej go "pieścić". Seme rozepchnął biodrami nogi malca, przejął pełną kontrolę nad sytuacją, jednak nie przewidział jednego - nagłego ciosu prosto w twarz. Listek z całą siłą uderzył w policzek Hyuugi. Siedemnastolatek i spojrzał na leżącego, smutnymi a zarazem gniewnymi oczami. Listek zdziwił się, jednak przeczuł, że coś zaraz się stanie i to nie będzie przyjemne.
- Co... - Zaczął Lee, ale Hyuuga złapał mocno za ramiona Uke i przycisnął go do podłogi, przyblizył swoją twarz do twarzy czarnookiego.
- Kocham Cię i nie zmienisz tego - powiedzieł półgłosem Neji i zaczął namiętnie całować Listka. Trzynastolatek cały się zaczerwienił, zaczął dyszeć, ręce Seme weszły palcami między nogi malca i mocno w niego wbiły. Lee splótł ręce na karku szarookiego, poddał się - w pełni oddał się pcałunkowi i rozluźnił nogi. Hyuuga wykorzystał to, rozpiął rozporek i wprowadził swojego członka w Uke. Jedno kolano czarnookiego, podniósł wyżej, by Listek zrobił większy rozkrok, a Neji mógł wejść głębiej.
- Aaa! - wyrwało się z gardła malca. Energiczne ruchy biodrami siedemnatolatka, stawały się szybsze i silniejsze, jęki malca - głośniejsze. W czarnych oczach pojawiły się małe łezki, ból był nie do zniesienia, aż w końcu - Seme ukończył akt.
 Kiedy już wyszli z orących źródeł, kontynuowali misję. Poszła wyjątkowo sprawnie, więc mogli szybko wrócić do wioski. Po złożeniu raportu, Lee skierował się w stronę domu, a Neji szedł za nim. Niespodobało się to zbytnio trzynastolatkowi, więc chciał spróbować ucieczki, jednak prześlnadowca go ubiegł - złapał za kołnierz i podniósł do góry. Listek wierzgał nogami i wymachiwał rękami na hybił trwfił.
- Puszczaj mnie, głupku! - wykrzyknął cały czerwony ze złości malec. Hyuuga parsknął śmiechem i przybliżył usta do ucha Lee.
- Jesteś teraz jeszcze bardziej czerwony, niż wtedy, kiedy jesteśmy w łóżku - wyszeptał szrooki i ucałował w policzek nastolatka. Odstawił go na ziemię, a ponieważ trwał wieczór i nikogo nie było, a to oznacza, że można się do siebie zbliżyć - Neji wziął za rękę swojego Uke i poszli do jego domu.
----------------------------------------------------------------------------------------------------------
No siema, siema! Jak tam mój opek? Nie przesadziłam? Chyba nie, ale co tam, raz się żyje, nie? No wyszedł, jak wyszedł, ale... To Be Continued... xD

czwartek, 29 listopada 2012

Part 2 "Pozory mylą"

  Sytuacja się pogarszała - ręce tajemniczego napastnika ułorzyły Lee tak, że malec siedział w pasie nieznajomego bez spodni. Pocałunek trwał bez przerwy, woda oparzała czerwoną twarz Listka i wtedy stało się coś, czego się nie spodziewał. Jedna dłoń, która obejmowała trzynastolatka, zeszła niżej, między nogi czarnookiego i weszła głęboko. Nastolatek wyrwał się z pocałunku i krzyknął z bólu, powoli zaczął otwierać oczy, woda ochłodziła się. Prawie widział, kim jest nieznajomy, gdy nagle ręka weszła jeszcze głębiej w Listka.
- Kim ty jesteś?! - krzynął do napastnika i spuścił głowę. Swoją czerwoną twarz oparł o klatę nieznajomego.
- Jak zwykle zadziora z ciebie, ale co to? Przytulasz się? - przeówił znajomy głos Nejiego. Malec nie wiedział co zrobić, był zszokowany, że to właśnie jego kapitan robi z nim takie rzeczy, zacisnął pięści na koszuli od kimona Hyuugi i powstrzymywał łzy gniewu. Siedemnastolatek objął swojego genina, wyjął z niego swoją dłoń i podsadził go lekko w górę, tak żeby mógł patrzeć mu w oczy. Dostrzegł, wtedy małe łezki i gniew z jakim zaciskał zęby.
- Obejmij mnie, a jeśli nie chcesz, to potraktuj to jak rozkaz kapitana. - powiedział stanowczo, patrząc w okrągłe oczy malca.
- Ale...
- Żadnych "ale", obejmuj i już. - Mały Listek wykonał rozkaz, splótł ręce na plecach Hyuugi. Neji przycisnął do siebie trzynastolatka i zciągnął z siebie spodnie do kolan. Jednym i gwałtownym ruchem bioder, wszedł w czarnookiego.
- Aaaa... - wyjęczał z bólu, zaciskając przy tym swoje dłonie w piąstki. Kapitan uderzał energicznie biodrami i połorzył jedną dłoń na głowie Lee. Malec dyszał i jęczał, był wystraszony, a jego Seme często się zapominał i wywierał na Uke chęć do krzyku. Neji przytulił do siebie maluszka, zaczął mocniej i głębiej w niego wchodzić. Listek próbował coś powiedzieć, ale wydał z siebie tylko pojedyńcze litery, aż w końcu nie wytrzymał i się rozpłakał. Hyuuga ustami zaczął gładzić po szyi nastolatka, poczuł jak uścisk małych dłoni stawał się silniejszy, oddech Uke stał się coraz rzadszy. Neji przestał się chamować - polożył swojego partnera na brzegu pływalni i przyspieszył swoje ruchy, Lee odchylił głowę. Płakał gorzko, błagał żeby Seme skończył, jego wytrzymałość się wyczerpała. Nagle siedemnastolatek przestał, wlał w Listka spermę i wyszedł z niego, akt był zakończony. Obaj byli zmęczeni, ale nastolatek ucierpiał najbardziej.
- Wiesz, czemu to zrobiłem? - zapytał Neji i nachylił się nad nim, żeby spojrzeć w zapłakane oczy Lee.
- Żebym... się... ciebie słuchał...? - wydyszał ze smutkiem w głosie.
- Głupiutki, mały Lee. Zrobiłem to, bo cię kocham idioto. - wtedy Hyuuga uśmiechnął się i ucałował malca w czoło. Listek chciał wybuchnąć płaczem, ale wtedy Seme wziął go na ręce i zabrał do pokoju. Położył go do łóżka obok siebie, objął i zasnął razem z nim.
-------------------------------------------------------------------------------------------------------------
  Konichiwa!! Wow sama sobie się dziwie, że napisałam takie opowiadanie, ale chyba do tego przywyknę xD Jeśli z czymś przesadziłam to dajcie znać, a już wkrótce "Part 3" i kolejny "Rozdział"
  Czekajcie też na nową parę i jej przeżycia. Sayo!!!